Zaloguj się (dla użytkowników forum)
KILL, BABY... KILL a.k.a. Operazione Paura
Operacja Strach
Rok prod.:1966
Reżyser:Mario Bava
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Giacomo Rossi-Stuart, Erika Blanc, Fabienne Dali, Piero Lulli
Reżyser:Mario Bava
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Giacomo Rossi-Stuart, Erika Blanc, Fabienne Dali, Piero Lulli
Kill, Baby... Kill! / Don’t Walk in the Park / Curse of
the Dead / Curse of the Living Dead / Operation Fear / Operazione Paura
Pod takimi
tytułami znany jest ten obraz. I, co ciekawe, praktycznie żaden z nich nie ma zbyt wiele
wspólnego z fabułą filmu...
Filmu, który bez wątpienia jest jednym z wybitniejszych
dzieł Maria Bavy.
Jak już we wstępie wspomniałem, tytuł tego filmu jest wyjątkowo nietrafiony - żaden z nich, łącznie z oryginalnym (Operacione Paura) nie ma większego związku z fabułą. I szkoda, gdyż część osób może przejść obok tego obrazu obojętnie. Przyznam się, że film przeleżał u mnie na półce ładny kawałek czasu - właśnie, ze względu na ów tytuł -zanim zabrałem się za jego oglądanie.
"Kill, Baby... Kill!" to bez wątpienia jeden z wybitniejszych filmów maria Bavy. Jest to obraz z pogranicza tradycyjnego giallo i gotyckiej opowieści o duchach (już samo umiejscowienie akcji – mała, transylwańska wioska - wiele może powiedzieć o klimacie filmu), przy czym jest tu więcej tradycyjnej gotyckiej grozy.
Historia, której jesteśmy świadkami, nie należy do wyjątkowo skomplikowanych – jednakże, jest tutaj kilka ciekawych pomysłów i rozwiązań. Pewne niedostatki w fabule nadrabiane są świetną atmosferą filmu. A ta budowana jest przez Maria Bavę na wiele sposobów - tradycyjnie, przez umiejscowienie akcji (transylwańska wioska; wąskie uliczki, spowite gęstą mgłą) oraz przez świetne ujęcia i scenografię. Jest kilka scen, które zapadają w pamięć - na przykład koroner, wbiegający do pokoju, wybiegający z niego i... ponownie wbiegający do tego samego pomieszczenia. I tak kilka razy, aż na samym końcu dogania samego siebie. Ciekawy pomysł. Innym, bardzo ciekawym, rozwiązaniem, które Bava zastosował, było odwrócenie tradycyjnego stereotypu bohaterów negatywnych oraz pozytywnych - w "Kill, Baby... Kill!" jedną z postaci pozytywnych jest miejscowa czarownica - młoda i piękna kobieta. Kto był bohaterem negatywnym nie zdradzę - zobaczcie film i przekonajcie się sami...
Mario Bava, nim został reżyserem, pasjonował się malarstwem. I widać to w jego filmach... - sposób w jaki łączy on barwy jest iście arcymistrzowski. Niebiesko-sina mgła na cmentarzu, trupio-żółte światło w pomieszczeniu, gdzie dr. Eswai przeprowadza autopsję są świetnym uzupełnieniem scenografii, która sama w sobie jest wystarczająco mroczna i gotycka. Owej gry upiornych świateł jest w filmie pełno, co doskonale wspomaga budowanie klimatu.
Miłośnicy gore, z którego słynie włoskie kino, poczują się raczej zawiedzeni. Bava stawia większy nacisk na atmosferę, niż na efekty i, muszę przyznać, że wyszło to temu obrazowi na dobre.
Jako, że pewne sceny dzieją się poza kamerą, widz zmuszony jest do dopowiedzenia sobie szczegółów. Gra aktorów, mimo, że nie jest porywająca, stoi na przyzwoitym poziomie. Jest czasami zbyt sztuczna, zbyt teatralna, jednakże nie psuje odbioru filmu, ani nie odpycha od ekranu. O ile z początku byłem nastawiony bardziej sceptycznie, o tyle po kilkunastu minutach zupełnie nie zwracałem na to uwagi.
Reasumując - "Kill, Baby... Kill!" to dobre kino z pogranicza giallo, mystery i gotyckiej opowieści o duchach. Niech nie zwiedzie Was wyjątkowo nietrafiony tytuł i nie przechodźcie obok tego filmu obojętnie. Warto obejrzeć!
Screeny
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:+ świetna, gotycka atmosfera
+ scenografia i gra
świateł
+ praca kamery
- postaci są zbyt "jednowymiarowe"
- luki w
scenariuszu
Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO
Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody
twórców strony ZABRONIONE!!!
